Alternatywne wesele nie oznacza od razu odmienności, której nie jesteśmy w stanie zaakceptować.

Czasem chodzi o mały szczegół, czasem o coś więcej, ale generalnie chodzi o to, aby było po Waszemu i inaczej niż zawsze.

Taka właśnie idea przyświecała tej realizacji. Miało być błyszcząco, karnawałowo, a jednocześnie industrialnie i na czarno. Jak połączyć ze sobą te wszystkie elementy?

Najprościej: wybrać lokal o industrialnym charakterze, surowa cegła, metal, widoczne kable i przestrzeń. Dodać do tego czarne obrusy, kryształowe podtalerze i kieliszki, nieco błysku w postaci dyskotekowych kul (w dużych i małych rozmiarach), a na koniec okrasić nieco czerwienią i soczystą pomarańczą kwiatów.

Nie zapominajmy o ściance do zdjęć i girlandzie z balonów. Bo to jest element, który dopełnia stylizacji. Poza tym – ostatnio modne są neony, ledony i inne ony – więc ta ścianka stanowi idealny stelaż do takiego napisu.

Alternatywne wesele – dla kogo?

Nie każda Para Młoda jest gotowa na taki pomysł. Rozumiem, że doza szaleństwa jest przydzielona pewnej grupie osób i nie każdy się do niej zalicza. Jednak, nie da się zaprzeczyć, takie realizacje zapadają głęboko w pamięć. Z uwagi na swoją odmienność i inność – jeśli można tak powiedzieć.

lets celebrate

Namawiam nieustannie do poszukiwania swojej „ślubno-weselnej” drogi, do zejścia ze ścieżki schematów i wytartych dróg. Jestem zdania, że ślub i wesele powinno być idealnie dopasowane do Was. Dlatego, jeśli uwielbiacie kolor fioletowy, macie tatuaże i dwadzieścia siedem kolczyków w uchu – dlaczego chcecie urządzić ślub w kolorze pudrowego, nudnego, pidżamowego różu?

Zainspirowałam Cię? Masz odwagę zrobić coś szalonego? Napisz do mnie, bo każda taka wiadomość powoduje ciarki na moich plecach i od razu staję w blokach startowych.

Zapytasz, dlaczego akurat do mnie? Zerknij w moje BIO – bo trafiłaś / trafiłeś na tę stronę nie bez powodu – I guess…

Nieustannie zapraszam Cię do moich miejsc w globalnej wiosce zwanej internetem, z instagrama i facebooka dowiesz się na bieżąco, na pinterest podejrzysz, co mi w duszy gra i jakie mam pomysły na przyszłość, a youtube – klasycznie – raczej filmowo 🙂